ulropu!

Jeszcze 11 dni i wsiądę w samolot i będę miała w głębokim poważaniu absolutnie wszystko, co nie łączy się ze słowem “urlop” i “relaks”.  Marzy mi się spacer nad Odrą, gorąca czekolada w kafejce pod Wrocławską katedrą, zabawa z moim psem i  leniwe przeglądanie polskich gazet na kanapie w salonie rodziców. Takie proste i bardzo zwyczajne czynności, za którymi czasami mi się tu tęskni. A za czym wy tęsknicie?

fajne blogi i niefajna codzienność

Ludzie przestają pisać blogi. Ciekawi ludzie. Przestają pisać fajne blogi. Martwi mnie to. Nie przestawajcie, bo ja innnych przyjaciół po za waszymi blogami nie mam. Taka antyspołeczna jestem, o :)

A chcenie i życie codzienne, to realne, to dwa odległe światy. Jedno sobie, drugie sobie. Wali się i sypie, no ale cóż z tego?

 

beznadzieja

Właściwie, to nie wiem co i czy pisać. Wszystko zrobiło się beznadziejne. A w tym wszystkim ja. Najbardziej. I bardziej się już nie da. Dobranoc.

może ma, może nie ma.

Tagi

,

Dużo się dzieje. I jednocześnie jeszcze nic. Szykuję się na duże zmiany, o których jakiś czas temu wspominałam. Właściwie tylko kwestie finansowe stoją na przeszkodzie, więc staram się znaleźć optymalne dla siebie rozwiązanie. Odchorowuję to bardzo (fizycznie i psychicznie), ale coś mimo wszystko pcha mnie do przodu. To nic, że to, co przede mną to samotność, ciężka praca, ciąganie się po sądach. Muszę wierzyć w to, że za zakrętem coś lub ktoś na mnie czeka. Bo inaczej to wszystko nie miało by przecież sensu. I może nie ma…

melonowy lakier

Czy ty rozumiesz, co ja do ciebie mówię? Moją złamaną angielszczyzną, moją łamaną polszczyzną, moim sercem złamanym, emocjami poszarpanymi, oczami wypłakanymi, gestami rezygnacji, nieszczerymi uśmiechami, samotnymi godzinami. Czym jeszcze mam mówić, bo już nie pytam jak, aby zostać zrozumiana…?

Pomalowałam paznokcie pastelowo żółtym lakierem. Wygląda okropnie. Okolica pozamarzała minionej nocy, poszukam szarego. Albo brązowego. Na więcej mnie nie stać.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.