Jeszcze 11 dni i wsiądę w samolot i będę miała w głębokim poważaniu absolutnie wszystko, co nie łączy się ze słowem “urlop” i “relaks”. Marzy mi się spacer nad Odrą, gorąca czekolada w kafejce pod Wrocławską katedrą, zabawa z moim psem i leniwe przeglądanie polskich gazet na kanapie w salonie rodziców. Takie proste i bardzo zwyczajne czynności, za którymi czasami mi się tu tęskni. A za czym wy tęsknicie?
ulropu!
20 poniedziałek lut 2012
Posted in cokolwiek